niedziela, 29 grudnia 2013

Rozdział 4

*Harry POV*
Poszedłem do klubu zaraz po tym jak Ashley wyszła z domu. Nie mogłem siedzieć z nią dłużej. Założę się, że jest fałszywa, pierwszego dnia przyszła ubrana jak każdy inna dziwka w mojej szkole, a drugiego dnia była ubrana całkowicie normalnie i założę się, że zrobiła to tylko po to aby przykuć moją uwagę.
-Hej sexy-powiedziała pijana blondynka obok mnie, zakładają ręce na piersi. Przekręciłem oczami i odepchnąłem ją od siebie, ale nie puściłem. Złapałem ją za nadgarstki i wciągnąłem ją z powrotem do pokoju, następnie popchnąłem ją na ścianę, a ona zaczęła chichotać. Popatrzyłem jej prosto w oczy i zacząłem ssać z niej energię. Po skończeniu zemdlała. Jestem wampirem ale jestem inny rodzajem wampira, nie żywią się krwią, aby żyć muszę ssać życie z ludzi. Wyszedłem z pokoju i zacząłem tworzyć węzeł w  żołądku, myślę że nie wiecie co to znaczy. Wczoraj kiedy Ashley krzyczała o swoich oczach, pomyślałem że coś złego się stało potem miałem węzeł w żołądku. Otworzyłem drzwi i zdjąłem kurtkę.
-Ashley?!-Krzyczałem wchodząc do salonu, ale gdy zobaczyłem pigułki na całym stole, czułem jakby coś mnie zamroziło. Popędziłem do niej i próbowałem odciągnąć ją od pigułek ale zdążyła chwycić kilka dłonią i wsadzić je do ust, a następnie połknąć zanim zdążyłem ją powstrzymać. Próbowała spojrzeć na mnie ale zemdlała a z jej ust zaczyna wypływać piana. Wyciągnąłem telefon z kieszeni, klęknąłem przy niej i położyłem ją sobie na kolanach.
-911, w czym mogę pomóc?-zapytała pani
-Um, moją współlokatorka właśnie połknęła dużo tabletek, próbowała się zabić-powiedziałem szybko do telefonu, ciągle trzymając ją przy sobie
-Jakie jest wasze położenie?-zapytała
-Jesteśmy w Akademii Aktorskiej na 4 ulicy-krzyczałem
-Ratownicy za chwilę tam będą-powiedziała. Ashley jeszcze żyję a z jej ust wciąż wydobywa się piana-Dlaczego próbowała się zabić?-pomyślałem...





------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
HEJJJJJJJJJ
Jest już 4 rozdział, jak będę miała chwilę to postaram się jeszcze dziś dodać 5 i widzę po wyświetleniach że dużo osób tu wchodzi a nikt nie komentuje, oprócz  Kinss Wo. WIĘC:
                              CZYTASZ=ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD!!!

czwartek, 26 grudnia 2013

Rozdział 3

W końcu zatrzymałam się, gdy zadzwonił mój telefon i identyfikacja rozmówcy była nieznana
-Halo?-zapytałam, gdy usiadłam na ławce w parku.
-Ashley?-usłyszałam kobiecy głos, a następnie pisk przez co musiałam odsunąć telefon od ucha.
-Zoe?-zapytałam zdziwiona, odeszła tak szybko, gdy miała 18 lat teraz ma 20, bo jest o 2 lata starsza ode mnie, jest moją najlepszą przyjaciółką/siostrą.
-ty to wiesz, moją suko-powiedziała na co się uśmiechnęłam, mówimy tak do siebie gdyż w naszych umysłach "suka" jest miłym wyrażeniem.
-Suka jest psem, pies=kora, kora jest na drzewach, drzewa są częścią przyrody, przyroda jest piękna, więc dziękuję za komplement-powiedziałam, a ona zachichotała po drugiej stronie linii.
-Nauczyłam cię dobrze-powiedziała-jak się masz?-zapytała gdy zaczęłam chodzić.
-OK-powiedziałam i zaczęłam kierować się z powrotem do domu-Gdzie teraz jesteś?
-Teraz jestem w USA, ale w przyszłym tygodniu ruszam do Londynu-powiedziała
-Fajnie. Muszę już kończyć w porządku?-zapytałam, kiedy byłam przed drzwiami domu.
-Jasne, do widzenia-powiedziała i połączenie zostało przerwane. Wzdychnęłam jak otworzyłam drzwi  i przeszłam przez nie, widzę że Harrego nie ma w domu. Usiadłam na kanapie, mój umysł zaczął myśleć o samobójstwie, chwyciłam się za włosy i zaczełam nimi szarpać aby przestać o tym myśleć. Miałam już myśli samobójcze, ponieważ miałam depresje, biorę pigułki ale ostatnio nie działały tak dobrze jak zazwyczaj. Wzięłam butelkę, pigułki z mojej torby i rozłożyłam je po całym stole. Wzięłam cztery do ręki i włożyłam je do ust następnie popiłam wodą. Usłyszałam, że drzwi się otwierają, ale nie ruszyłam się kontem oka zobaczyłam Harrego, który wieszała kurtkę.
-Ashley?-zapytał i wszedł do salonu, popatrzył an stół a następnie na mnie. Czuję, że moje ciało słabnie, podbiega do mnie i łapie mnie a następnie próbuje odciągnąć mnie z daleka od stołu, ale walczę i złapałam kolejne pigułki i połykam je, zanim zdążył mnie zatrzymać, wszystko robi się czarne...




--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
HEJ HEJ HELOŁ!!!!
przepraszam że nie dodałam rozdziału wcześnie ale miałam dużo na głowie wiecie święta=świąteczne porządki, gotowanie jedzenia do tego pierwszy raz robiliśmy wigilie u nas w domu, więc moja mamusia dostała jakiegoś ataku i zaczęła sprzątać najmniejszy zakamarek domu, nawet przesuneła stary kredens aby wysprzątać wszystkie kurze, bo jak twierdzi nie chce wypaść źle przed rodziną( ta bo goście będą dokładnie sprawdzać każdy zakamarek i kąt domu HAHA). Do tego podczas wigilia mój tata z wujkiem zaczęli odstawiać jakiś teatrzyk i skończyło się na tym że mój tata złamał nogę EHHH(mina mojej mamy w momencie gdy się przewalił BEZCENNA) więc było niezłe zamieszanie

WIĘC SKŁADAM WAM ŚWIĄTECZNE(opóźnione) ŻYCZENIA:
Mikołaja w domku,
Upominków ile się da,
Cukierków 3 skrzynki,
Pięciometrowej choinki,
Przed domem śnieżnego bałwana
I sylwestra do białego rana!

                              

PS: przeczytałeś=zostaw komentarz(plis zróbcie mi taki prezent świąteczny i skomentujcie:))


poniedziałek, 23 grudnia 2013

Rozdział 2

Mój alarm zaczął dzwonić naprawdę bardzo głośno, obudził mnie, trzasnęłam pięściom w dół na co się zatrzymał-Proszę, niech Harry nie wstanie-Błagam w mojej głowię i wstałam, ale z powrotem na nią usiadłam gdy zaczyeło mi się kręcić w głowie. Wstałam ponownie i poszłam do moich toreb przez korytarz, dziś jest sobota, więc nie ma szkoły, więc mogę się ubrać po prostu, jak ja. Wyciągnełam czarny podkoszulek i niebieskie dżinsy i moje fioletowo-pomarańczową Nike z moim kapeluszem Alabama. Jestem z USA, więc nie mam na myśli,  piłki nożnej,kiedy mówię Alabama, Alabama jest moim ulubionym zespołem wszech czasów. Ubrałam się i postanowiłam się nie malować. Kiedy weszłam do kuchni, Harry stał tam już w bokserkach pokazując swoje mieście i tatuaże. Patrzył się i nieobecny(duchowo) próbuje nalać wody przez co spoglądam na mnie, ale gdy widzi, co mam na sobie jego oczy mają zamiar wyskoczyć mu z orbit.
-Wiesz że gapienie się nie jest miłe?-powiedziałam i oparłam się o blat, patrząc na niego
-Są te, jeszcze twój ubiór-warknął, odwracając się do mnie w pełni widziałam jego tatuaże, usiadłam na stole i przewróciłam oczami.
-Tak, tamte ubrania noszę tylko gdy idę do szkoły-powiedziałam i chwyciłam jabłko z miski i zaczęłam obracać je w dłoni
-Dlaczego ubierasz się inaczej?-zapytał, biorąc moje jabłko ode mnie i wziął kęs.
-Dlaczego mam ci powiedzieć?-zapytałam zabierając mu jabłko i biorąc kęs w tym samym miejscu co on
-Nie wszystkie dziewczyny lubią...*germaphobes czy coś, żeby nie jeść po facecie?-zapytał patrząc na jabłko, a następnie na mnie
-Nie mnie, wychowałam się z ósemką braci i tylko ja byłam dziewczyną, przyzwyczaiłam się do zarazków facetów-powiedziałam, biorąc kolejny kęs. Włożyłam jabłko w usta i gryząc mocno upewniając się , że mi nie wypadnie i rozplątałam kucyk z moich włosów i upięłam moje włosy w wysoki kok.  Podczas związywania włosów starałam się nie wypuścić jabłka z ust. Wyjęłam jabłko z ust i spojrzałam na niego biorąc kolejny kawałek.
-Więc pytam kolejny raz, dlaczego ubrania do szkoły i ubrania na normalny dzień są takie różne?-zapytał, następnie wziął swoją wcześniej nalaną wodę za mnie i napił się łyk.
-Bo w starej szkole byłam wyśmiewana przez mój styl, więc teraz mam ubrana do szkoły i na normalny dzień-powiedziałam, skacząc ze stołu i poszłam z powrotem do pokoju, wzięłam moją torbę upewniając się że miałam w niej pieniądze. Kiedy odwróciłam się zobaczyłam że stał przede mną, spojrzał mi z góry w oczy, dlatego że był tak cholernie wysoki.
-Dokąd idziesz?-zapytał, biorąc ode mnie torebkę, zabrałam mu ją i wyciągnęłam z niej gumę, którą po chwili włożyłam do ust i zaczęłam ją naprawdę głośno żuć.
-Na zewnątrz-powiedziałam wychodząc przez drzwi, schodząc po schodach wyciągnęłam mój odtwarzacz mp3 i włączyłam "heart attack Demi Lovato", zaczęłam biegać w pobliżu parku. Muszę schudnąć tylko potrzepuję czasu, będę jadła normalnie przed Harrym. Mniej zjem więcej zyskam na wadzę mogę i to zrobię..



---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
**germaphobes-nie umiałam tego przetłumaczć
dobra jest drugi rozdział kolejny pojawi się jakoś po świętach
                                              CZYTASZ=ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD:)
PS: Szczęśliwych świąt Bożego Narodzenia, dużo prezentów i pijanego sylwka:)


Rozdział 1

Numer pokoju: 208

Współlokator: H.S.

"H.S. jest to dziewczyna??? O mój Boże proszę niech to będzie dziewczyna" szłam na koniec zielonego korytarz do sali. Zapukałam do drzwi i zaczęłam szukać mojego klucza w jedne z 3 toreb. Powoli otworzyły się drzwi, spojrzałam w górę i zobaczyłam faceta w moim wieku z brązowymi kręconymi włosami i pięknymi zielonymi oczami
-W czymś mogę pomóc?-starał się być uprzejmy ale słyszałam irytację w jego głosie.
-Tak, jestem Ashley, jestem nową współlokatorką-powiedziałam łapiąc zewnętrzną część mojej ręki i żując gumę. On tylko gapił się na moją rękę, więc schowałam ją z powrotem za siebie. Nadal nie przesunął się w boku, aby mnie wpuści, więc wcisnęłam się obok niego. Pewnie myśli, że jestem ubrana jak jakąś popularna dziwka, mam na sobie czarne szpilki, różową spódnicę i czarną górę i lekki makijaż. Nienawidzę się tak ubierać , po prostu robię to tak jak reszta ludzi w moim wieku. W starej szkole byłam prześladowana za to kim jestem i co mam na sobie.
-Jestem Harry-powiedział
-UM, gdzie mój pokój?-zapytałam, rozglądając się po salonie, który był naprawdę czysty, co zaskoczyło mnie zwłaszcza, że chłopak miał to wszystko dla siebie, aż do teraz.
-Korytarzem drugie drzwi na prawo-powiedział bez emocji, usiadł i odwrócił się do telewizora.
Poszłam korytarzem, ciągnąc moje ciężkie torby za sobą i  otworzyłam drzwi i zostałam oślepiona, ściany są jasno różowe.
-MOJE OCZY!!!-krzyknęłam i opadłam na ziemię moim tyłkiem i tyłem mojej głowy uderzyłam o ścianę. Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam, że Harry patrzy na mnie z góry.
-Co jest z twoimi oczami???-zapytał, nie starał się być miły, tak jak kiedy po raz pierwszy powiedział mi gdzie mam pokój
-Ten pokój, jest niecodziennie różowy!-krzyknęłam wstając z dyskusją na mojej twarz
-Myślałem, że lubisz różowy przez spódnice-powiedział, co rzuciło mu się w oczy
-Może, nie śpię w tym pokoju, śpię na kanapie-powiedziałam i poszłam do głównego pokoju i usiadłam na kanapie, a on kilka sekund po mnie.
-Nie możesz spać w tym pokoju-powiedział wskazując na salę, przewróciłam oczami i otworzyłam plecak, wyciągnęłam z niego moje zwykłe czarne PJ. Spojrzałam na niego, a on spojrzał zdziwiony, że nie jest różowa jak moja spódnica.
-Gdzie jest łazienka?-Spytałam, udając, że nie słyszałam go, gdy powiedział że nie mogę spać w tym pokoju.
-Po drugiej stronie TWOJEGO pokoju-powiedział, podkreślając, "twojego" przewróciłam oczami i poszłam do łazienki.



------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest  już pierwszy rozdział, wreszcie udało mi się go przetłumaczyć :)
Mam nadzieję że ktoś to czyta:)
jestem już w trakcie tłumaczenia 4 rozdziału więc rozdziały powinny pojawić się w najbliższym czasie:)
                                         ZOSTAWCIE PO SOBIE JAKIŚ ŚLAD:)

sobota, 21 grudnia 2013

Notka!!!!!

NA TYM BLOGU BĘDĘ PUBLIKOWAĆ FF O HARRYM (O WAMPIRZE) ALE TEN FF NIE JEST MÓJ JEST TO TYLKO TŁUMACZENIE !!!!!!!!!!  I MAM POZWOLENIE OD AUTORKI!!!

ORYGINALNY ROOMMATE!!!